niedziela, 10 listopada 2013

Chapter Seven

Przypominam o możliwości zadawania pytań bohaterom ;* >KLIK<

,, Człowiek nie jest stworzony do klęski ‘’
~ponad 1 miesiąc później~
Czas płynie nieubłaganie szybko. Czujemy, że życie jest coraz krótsze, a mimo to nie możemy nic zmienić. Niby ‘co ma być to będzie’, ale i tak nie możemy się do końca wyluzować. Martwimy się. Chcemy mieć jak najlepszą przyszłość. Współczuje osobom, które od małego były rozpieszczane, wyręczanie ze wszystkich obowiązków przez innych. Tacy ludzie w późniejszym życie są nieporadni i często tracą pracę- o ile takową znajdą. Wpadają w coraz większe długi, w końcu dobra materialne odbiera się im, a potem co mają zrobić? Tu opinie są sprzeczne. Jedni decydują się skończyć ze sobą i własnym, nędznym życiem. Inni zaś szukają pomocy. Niewiele jest ludzi, którzy się nie poddają, walczą do samego końca. Czytałam kiedyś całkiem niezłą książkę.* Motywującą opowieść o starym człowieku, który utrzymywał się z rybołówstwa i od osiemdziesięciu czterech dni nic nie złowił. Podziwiałam jego postać. Ja po kilku razach bym się poddała, a on próbował dalej. Co ja mówię? Nie tylko próbował, ale także złowił rybę i to największą w swoim życiu, a trochę pewnie ich było. W obecnych czasach łatwiej siedzieć i czekać na cud niż zacząć działać samemu.  
Co się zmieniło w moim życiu przez ten czas? Oprócz tego, że kupiłam malutkie mieszkanko i zaczęłam pracować w kawiarni to chyba nic szczególnego. Ah, zapomniałabym. Niedługo ogłoszą wyniki, kto dostał się do kolejnego etapu X-Factora. Nie zależy mi na wygranej czy sławie. Do szczęścia mi to nie jest potrzebne. Chciałabym bliżej poznać swojego ojca. Dowiedzieć się jaki jest, jakie ma zainteresowania i może jak się uda, to dlaczego zostawił moją rodzicielkę. Co do koperty wraz z jej zawartością, którą kiedyś dostałam to… Nic konkretnego w tej sprawie nie zrobiłam. Wiele razy próbowałam. Miałam nawet zapisany numer tej osoby, ale za każdym razem brakowało mi odwagi, by nacisnąć zieloną słuchawkę. Te rzeczy trzymam w szufladce szafki nocnej w mojej sypialni.
-EJ! Żyjesz?- pomachała mi przed oczami Carter. Zapomniałabym- Carter to chodzący wulkan energii! Ta brązowooka brunetka ciągle nuci pod nosem, a uśmiech nie schodzi jej z twarzy. Pracujemy razem w kawiarni o wdzięcznej nazwie Felicita. Naszym szefem jest miły, starszy pan, a atmosfera pracy nade przyjemna. Powiedziała bym, że jak na razie mi się układa, ale nie zrobię tego! Dlaczego? Bo kiedy wreszcie coś mi wyjdzie, zaraz coś się musi stać i tracę wszystko. Nie chce tego, tak bardzo się boje. Boje się, ze pewnego dnia zabraknie mi siły na naprawę rzeczywistości. – Ty mnie wcale nie słuchasz- zasmuciła się brunetka.
- Przepraszam. Ja po prostu… em zamyśliłam się- odpowiedziałam, a po chwili panna Pierce dalej kontynuowała swoją opowieść o tym, jak trudno jest jej być wolontariuszką w schronisku, bo chciałaby każde bezdomne zwierzę przygarnąć. Mogę śmiało stwierdzić, że ona ma wielkie serce i chęci, by zmieniać świat. Otrząsnęłam się z stanu moich przemyśleń i wstałam z sofy na zapleczu naszego miejsca pracy. To jest nasz kącik, w którym zostawiamy swoje rzeczy, bądź odpoczywamy w czasie przerw. Przewiązałam przez biodra kremowy fartuszek. Był on mały, wykonany w miękkiego materiału i można było na nim dostrzec nazwę lokalu wyszytą złotą nicią. Za kilka minut otwieramy, a zostało jeszcze pościerać stoliki. W ręce wzięłam ściereczkę i zaczęłam wykonywać swoje obowiązki.
***
Podniosłam leniwie powieki i ręką wyłączyłam budzik. To już dzisiaj! Nie mogę się doczekać. Wstaję z łóżka i kieruje się w stronę łazienki. Ściągnęłam w siebie krótkie spodenki i za dużą o kilka rozmiarów koszulkę, czyli rzeczy, które nazywam piżamą. Weszłam pod prysznic i pozwoliłam, aby ciepłe strużki wody zmoczyły moje ciało. Po kilku minutach wyszłam odświeżona i zrelaksowana. Ciało owinęłam puchatym ręcznikiem, a mokre włosy zawinęłam w turban. Podeszłam do małej szafy, stojącej w moim pokoju i wyjęłam z niej ciuchy. Dziś założyłam na siebie bordowe rurki, a do tego czarną, luźną koszulę. Na ręce zawiesiłam bransoletkę, a na szyję naszyjnik. W  łazience wysuszyłam włosy suszarką, i wyprostowałam je. W ekspresowym tempie się pomalowałam i wyszłam na korytarz. Na nogi założyłam czarne botki za kostkę, a na siebie założyłam czarny płaszcz. Zima zbliża się do nas wielkimi krokami, niestety. Już skórzana kurtka i zwykłe trampki nie wystarczają. Zamknęłam mieszkanie, klucze wrzuciłam do torebki i zbiegłam po schodach. Doszłam szybkim krokiem na przystanek, potem wsiadłam do autobusu i zajęłam wolne miejsce koło szyby. Do uszu wsadziłam słuchawki i puściłam jedną z moich ulubionych piosenek. Niektóre covery są lepsze, niż wykonania oryginalne. Po jakimś czasie wysiadłam z autobusu i szłam w kierunku kawiarni. Musiałam trochę przyspieszyć kroku, aby się nie spóźnić. Wchodząc do lokalu usłyszałam charakterystyczny dźwięk dzwoneczka, oznaczający o przybyciu nowej osoby. Płaszcz powiesiłam na wieszaku i tradycyjnie zawiązałam swój fartuszek wokół bioder. Carter jeszcze nie było, co jest dziwne, bo zawsze przychodzi pierwsza i emanuje od niej pozytywna energia. Wykonałam dokładnie wszystkie czynności przed otwarciem lokalu i miałam chwile przerwy. Wyczekiwałam, wręcz nie mogłam się doczekać wiadomości, czy się dostałam.
- Przepraszam za spóźnienie, ale jak szłam zobaczyłam takiego słodkiego chłopczyka i on płakała- nawijała brunetka z taką prędkością, że ledwo wyłapywałam słowa płynące z jej ust – i zrobiło mi się go szkoda, więc szukałam z nim jego mamy, bo się okazało, że biedaczek się zgubił. Potem jak chciałam to zgłosić okazało się, że jego mama go ujrzała. I wszystko skończyło się szczęśliwie.- skończyła swoją opowieść i znów się uśmiechała. To niesamowite, jak tej dziewczynie zmienia się humor. Jeszcze niedawno miała łzy w oczach na wspomnienie chłopca, a teraz się cieszy. Zajęłyśmy się pracą i czas płynął szybko. Obsługiwałam właśnie straszą panią, naszą stałą klientkę, kiedy zadzwonił mój telefon. Przeprosiłam kobietę i poprosiłam Carter, żeby mnie na chwilę zastąpiła. Brązowooka bez zastanowienia się zgodziła, więc weszłam do pokoju dla pracowników i odebrałam połączenie.
-Halo- zaczęłam swoim pytanie.
- Dzień dobry. Czy rozmawiam z Victorią West?- grzecznie przytaknęłam i czekałam na dalsze informację.- Jestem jednym z pracowników talent show X-Factor. Dzwonie do pani, aby przekazać, że niestety nie dostała się pani. Bardzo mi przykro.- ta jasne, bo ci uwierzę. Doskonale wiedziałam, że nie jest mu przykro, ale mówi jedynie wyuczone formułki. Mi było przykro. To była moja jedyna szansa na poznanie Simona. Teraz wszystko przepadło.
- Dziękuje za informację- odpowiedziałam beznamiętnie i się rozłączyłam. Po moim policzku popłynęła samotna łza. Vic, nie będziesz przecież z takiego błahego powodu płakać! Nawet sama siebie nie przekonałam. Kciukiem starłam słoną ciecz i głośno westchnęłam. Dlaczego tak bardzo mi na tym zależało? Przeżyłam osiemnaście lat bez niego, więc dlaczego teraz jest mi smutno? Może dlatego, ze dokładnie pamiętam, gdy po moim występie wstał i powiedział mi, że jestem najlepsza? A może to świadomość, ze będąc blisko niego, byłabym blisko Harrego. Idiotko, miałaś o nim zapomnieć!- skarciłam się w myślach. Teraz to już nie ważne. Wszystko przepadło. Takie jest życie. Lajf is brutal!

* Mowa tu o książce: ,,Stary człowiek i morze''

*************************************************************
 Yo! Przybywam z nowym rozdziałem ;) Mam nadzieję, ze się spodoba. Dodałam Carter do bohaterów, więc zapraszam do zapoznania się z nową postacią. Rozdział trochę smutny, ale to wprowadzenie do kolejnego. Dzięki za komentarze, wejścia, obserwatorów i głosowanie w ankiecie. Weszłam, a tu 57 osób zaznaczyło, ze czyta! Myślałam, ze na zawał padnę :D Niedługo kolejny, a teraz... Smile ;)   /Mała Wariatka





12 komentarzy:

  1. ŚWwietny!! Ona się nie dostała, bo chyba Simon się dowiedział, że to jego córka. ♥ Czekam nn♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem pod wrażeniem superowy blog. Od dziś zaczynam na bierząco śledzić twojego bloga. myślę ze nie dostała się po Simon zaczyna coś podejrzewać i dlatego się nie dostała, ale co ja tam wiem.
    czekam na następny rozdział pozdrawiam i weny życzę

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja myślałam, ze ona sie dostanie :-( Szkoda. potrafisz zaskakiwać! Daleeeej!

    OdpowiedzUsuń
  4. och, ale mnie zbiłaś z tropu! ja już nadzieje pokładałam, że ona się dostanie, że spotka Simona i Harrego i... ugh. jak zwykle coś musi stanąć na drodze ;c
    ale ja wiem, że ty nas wszystkich zaskoczysz i wcale nie będzie tak czarno ;> jeszcze słońce zaświeci nad życiem Vic ;>
    czekam czekam czekam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny, ale szkoda że nie przeszła :( ale pewnie dalej bd lepiej :D czekam nn i życzę weny

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe ... Jak to nie przeszła ... Dziwne ... Dobra ... C,ekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Aw.... Chyba się domyślam co będzie w nn :) Ale nie będę pisać, bo mogę być w błędzie :) Czekam na NEXTA <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Już miałam nadzieje że się dostanie. Świetny rozdział. Oby więcej takich. ;P Mam nadzieje że szybko wrócisz także do drugiego bloga. ;>
    Życzę wenyyy! ;* <3

    OdpowiedzUsuń
  9. O lol właśnie przypomniałam sb że czytałam 'Stary człowiek i morze', czytałaś ją do końca bo ja nie bo zasypiałam? :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Hahhaha moja pani od Angola ciąfle powtarza Lajf is brutal XD

    OdpowiedzUsuń