poniedziałek, 23 czerwca 2014

Poszukiwania ;)

Hej ;) 

Dziś przychodzę do was w poszukiwaniu 1-2 osób do prowadzenia bloga xd
Otóż ostatnio wpadłam na pomysł, aby założyć bloga o filmach. (Co typu polecane)
Chodzi o to, aby tak jakby zrecenzować filmy ;)
Istnieje już kilka tego typu blogów, ale o książkach i sama z nich chętnie biorę pomysły, a ja jako zagorzała kinomanka chciałabym założyć o filmach ? Pisze się ktoś na to?


Sama nie dam rady, a głęboko wierzę, że wśród najlepszych czytelników na świecie znajdzie się ktoś, kto również uwielbia oglądać filmy i chciałby się podzielić z innymi.
Nie zwracajcie za bardzo uwagi na nieskładność zdań i wiele razy użyte słowo ''film'' :D


Szukam osoby z którą łatwo się dogadać, a także która nie wycofa się po kilku dniach
<nwm po co tu ten gif>


Jest ktoś zainteresowany taką współpracą?
Jak coś, to piszcie w komentarzach lub na TT - @mjut007 
Podawajcie też jakiś kontakt do siebie ;)


Mam nadzieję, że choć jedna osoba się zgłosi ;*

buźka // Mała Wariatka 


OMFG!! Mózg rozjebany xd


sobota, 21 czerwca 2014

Epilogue

EPILOG CZĘŚCI PIERWSZEJ 
I'm not perfect, sorry 



Proszę, jeśli przeczytałeś, to skomentuj! To dla mnie meeeeeega ważne, bo chcę wiedzieć, ile osób to czytało.


,, Bywa nieraz, że stajemy w obliczu prawd, dla których brakuje słów ‘’
                     Co jest przyczyną naszego strachu? Dlaczego się boimy? Wpływa na to wiele czynników, ale jednym z ważniejszych jest przeszłość. Wiele sytuacji miało swoje odniesienie już kiedyś i w najmniej odpowiednich momentach przypominamy sobie o nich. Dlaczego niektórzy boją się wysokości? Najprawdopodobniej dlatego, że spadli kiedyś z odległości kilku metrów od ziemi. Dlaczego boimy się owadów, które gryzą? Ponieważ przypominamy sobie, że kiedyś już zostaliśmy ugryzieni i niebyło to coś pozytywnego. A więc dlaczego boimy się podejmować ważne decyzję? Bo kiedyś wybraliśmy źle. Dlaczego boimy się zaufać ludziom i dopuścić do siebie uczucie? Ponieważ kiedyś już to zrobiliśmy i nie wyszło to za dobrze dla naszej psychiki.
                     Wyciągnęłam klucze z torebki i wsadziłam je w zamek. Otworzyłam drzwi, weszłam do środka i zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu. Moje pierwsze, samodzielne mieszkanie. Westchnęłam, kładąc klucze na stoliku w korytarzu i weszłam głębiej. Nie było mnie tu już kilka dobrych miesięcy, więc zdążyła się nagromadzić spora warstwa kurzu. Właściwie to nie wiem, dlaczego tu przyszłam. Nie chciałam zostać w domu z chłopakami, pod ostrzałem spojrzeń Zayna. To nie tak, że jestem zła, czy żałuje. Nie. Jestem po prostu zagubiona we własnych myślach i uczuciach. Gdy przypomnę sobie wspólnie spędzone chwile z Malikiem, gdzieś pomiędzy wplątują się chwile z Harrym, a co za tym idzie wspomnienia, jak się czułam, gdy wyjechał. Podeszłam do okna i otworzyłam je, chcąc wpuścić trochę świeżego powietrza. Przysiadłam na parapecie i pozostałam chwilę w swoim letargu.

,, Mowa jest zewnętrznym myśleniem, myślenie- wewnętrzną mową ‘’- A. Rivarol

***

                   Ściągnęłam trampki i weszłam do salonu, gdzie Harry i Louis grali na konsoli w Fifę, a Niall robił za kibica. Przysiadłam obok blondyna, przejeżdżając dłonią po czole.
- Wszystko okej?- zapytał mnie Harry, a ja posłałam mu delikatny uśmiech i pokiwałam twierdzącą głową. Zwężył oczy, przyglądając mi się dokładniej, a potem odwrócił się w stronę Horana.
- Twoja kolej- rzucił mu konsolę, wstał z miejsca i wyciągnął rękę w moją stronę.- Zaraz przyjdziemy.- oznajmił chłopakom i wyszliśmy na zewnątrz, uprzednio ubierając buty i zabierając klucze od auta Hazzy.
- Gdzie jedziemy?- spytałam, otwierając drzwi od czarnego samochodu.
- Na wycieczkę- odpowiedział mój towarzysz, wzruszając lekko ramionami.
- Vic!- obróciłam się, słysząc nawoływanie mojego imienia. Zayn szybkim krokiem zmierzał w moją stronę. Miał zaciśniętą szczękę, przez co jego kości przyprószone zarostem były bardziej widoczne.
- Spieszymy się- powiedział Harry i wsiadł do swojego auta.
- Musimy porozmawiać, nie sądzisz?- wypowiedział dokładnie każde słowo z osobna, a ja się wzdrygnęłam na jego chłodny ton. Popatrzyłam w jego oczy, a ich widok mnie zasmucił. Nie było nawet śladu po tak lubianym przeze mnie czekoladowym odcieniu. Jego wzrok był zimny i mogłoby się wydawać, że zamglony. Był zły, widziałam to i nawet zbytnio się nie dziwiłam, w końcu unikałam go od kilku dni. Byłam pieprzonym tchórzem.
- Jestem teraz zajęta- kiwnęłam głową na Harry’ego, który wystukiwał jakąś melodię o kierownice.
- Oczywiście, już nie przeszkadzam- uniósł dłonie w geście kapitulacji i uśmiechnął się kpiąco.- Daj znać, kiedy znajdziesz dla MNIE chwilę. Miłej zabawy!- wycedził przez zęby z udawanym uśmiechem. Nie wiem dlaczego, ale miałam ochotę pobiec za nim i go zatrzymać. Nie zrobiłam tego. Jedynie wsunęłam się do samochodu, zapięłam pasy i czekałam, aż wyruszymy.

,, Najtrudniej zrozumieć tych, którzy nadają na fałszywych falach ‘’- A. Różanek

- Jedziemy?- warknęłam w stronę nic nie winnego Stylesa, następnie całą drogę wpatrując się w szybę.
                      Wyjechaliśmy poza Londyn, na wzgórze. Wiem jedynie, że nigdy nie widziałam czegoś tak pięknego. Z tej perspektywy praktycznie widać cały Londyn, a widać aż zapiera dech w piersiach.
- Po co tu przyjechaliśmy?- zapytałam, dalej uparcie wpatrując się w widok, który rozciągał się przede mną. Oparłam się maskę samochodu Hazzy, a on po chwili dołączył do mnie.
- Wcale nie jest okej- bardziej stwierdził, niż zapytał.- Coś się w was zmieniło.
- O czym ty mówisz?- zadałam pytanie, zdezorientowana marszcząc czoło.
- O tobie i Zaynie. Udajecie, że wszystko jest okej, ale tak nie jest. Oboje zdajecie sobie z tego sprawę, ale nic z tym nie robicie.- resztę czasu milczeliśmy, ale nie było to ani dziwne, ani krępujące. Można by powiedzieć, że Harry dał mi możliwość przemyślenia sobie pewnych rzeczy. Musze porozmawiać z Zaynem i wyjaśnić sobie z nim kilka rzeczy.

***

                         Wzięłam głęboki wdech i zapukałam do drzwi od pokoju Malika. Wdech, wydech. Przeczesałam ręką włosy, ciągnąc delikatnie za ich końcówki, ponieważ taki gest zawsze mnie uspokajał. Zawsze, tylko nie teraz. Drzwi się uchyliły, a ja ujrzałam bruneta.
- Masz dla mnie chwilkę?- zapytałam niepokojąco wysokim głosem, a następnie weszłam do pomieszczenia, ponieważ mulat otworzył szerzej drzwi. – To o czym chciałeś pogadać?- powiedziałam, starając się ukazać lekkość w głosie. Oparłam się o komodę i splotłam swoje dłonie ze sobą. Uśmiechnęłam się zachęcająco.
- Jesteś pewna, że Harry nie będzie miał nic przeciwko?- zaironizował.
- Przestań- przewróciłam oczami, krzyżując ręce pod piersiami. Chłopak przeszedł kawałek, w między czasie podburzając swoje włosy. – Chyba nie jesteś zazdrosny, co?- dodałam żartobliwym tonem.
- A powinienem?- zacisnął usta w wąską linie, a sama jego postawa sprawiała, że czułam pewnego rodzaju chłód.
- Co?- teraz to się już zgłupiałam. Czułam się niemal jak małe dziecko, które zgubiło swoją mamę w supermarkecie. Atmosfera w pokoju momentalnie zgęstniała tak, że można byłoby ją kroić nożem.
- Spędzasz z nim dużo czasu- powiedział, wzruszając ramionami.
- To mój przyjaciel- lekko podniosłam głos i oderwałam dłonie od szafki, o którą się opierałam. Malik prychnął na moje słowa, aż we mnie zawrzało- A właściwie nie powinno cię to w ogóle obchodzić!- już krzyknęłam, wyrzucając ręce w górę.
- Ale obchodzi!- Zayn również krzyknął, robiąc krok w moją stronę. Czułam, jak złość we mnie buzuje i jeszcze chwila, a znajdzie swoje ujście. Mogłabym się teraz porównać do tykającej bomby, której ktoś podpalił lont.
- Niby dlaczego?!- uniosłam brwi ku górze i tym razem ja prychnęłam.
- Bo Cię, kurwa, kocham!- zamarłam w miejscu, ponownie przetwarzając słowa chłopaka. – Bo mi na tobie cholernie zależy- dodał już znacznie ciszej, jakby bojąc się mojej reakcji. Natychmiastowo cała złość ze mnie wyparowała, a ja nadal stałam w miejscu, jedynie miarowo oddychając.
,, Zazdrość to cień miłości. Im większa miłość, tym większy cień ‘’-M. Samozwaniec.
- Nic o mnie nie wiesz- wypowiedziałam te słowa cichym tonem, uparcie wpatrując się w moje ponownie splecione ze sobą palce.
- Mylisz się- odparł pewnie i zrobił krok w moją stronę. – Wiem, że nienawidzisz, kiedy ktoś ci rozkazuje, że uwielbiasz zielony kolor. Lubisz gotować i biegać. Że piszesz piosenki, wkładając w nie swoje uczucia. Wiem również, że byłaś wredna, żeby nie dopuszczać do siebie ludzi, bo boisz się zranienia. Widzę, że zagryzasz albo zaciskasz wargi, kiedy się denerwujesz. I wiesz co jeszcze wiem? Wiem, że ja również nie jestem tobie obojętny, ale boisz się do tego przyznać. Nie oszukujmy się, masz sporo wad, ale nie przeszkadza mi to. Kocham każdą z osobna zaletę i każdą wadę, a wiesz dlaczego?- nie dostał swojej odpowiedzi- BO KOCHAM CIEBIE! I cieszę się, że już to wiesz.

,, Miłość jest dziką siłą. Kiedy próbujemy ją okiełznać, pożera nas. Kiedy próbujemy ją uwięzić, czyni z nas niewolników. Kiedy próbujemy ją zrozumieć, miesza nam w głowach ‘’- P. Coelho

- Powiedz coś- poprosił, a grymas na jego twarzy zdradzał, że czuł się niepewnie. Wpatrywałam się w ścianą za nim, aż w końcu przeniosłam wzrok na jego osobę.
- Co byś chciał usłyszeć?- gardziłam sobą i tonem, jakim wypowiedziałam to zdanie. Był zdystansowany i bez wyrazu.
- Cokolwiek- westchnął. Moje serce rozrywało się na malutkie kawałeczki, gdy widziałam ból w jego oczach, wywołany przez moje zachowanie. Ból, który łudząco przypominał ten z przeszłości, kiedy zostałam sama. Przełknęłam głośno ślinę, chcąc pozbyć się kluchy w moim gardle, która nie wiadomo kiedy się utworzyła.
- Potrzebuję czasu- wymamrotałam, mentalnie dając sobie mocno w policzek.
                       Przeklinałam w myślach siebie i moje zachowanie. Swój wzrok utkwiłam w tęczówkach Zayna, które z powrotem miały barwę ciemnej czekolady, którą tak bardzo kochałam. Uniosłam delikatnie kąciki ust na ten widok. Podeszłam do chłopaka i mocno wtuliłam się w jego klatkę piersiową, czego on kompletnie się nie spodziewał, ponieważ na początku jego mięśnie się napięły, ale po chwili się rozluźnił i ręką zaczął gładzić moje plecy. Odsunęłam się od niego i nie patrząc mu w oczy- nie zniosłabym więcej tego widoku- wyszłam w jego pokoju i zamknęłam za sobą drzwi. Oparłam się o drewnianą powłokę i zacisnęłam mocno powieki, czując uporczywe szczypanie. Podskoczyłam w miejscu, usłyszawszy dźwięk tłuczonego szkła zza drzwi. Pobiegłam do swojej sypialni, odszukałam komórkę i wybrałam numer.
- Przyjedź po mnie, proszę- mój głos się załamał.
- Będę za 20 minut- usłyszałam w odpowiedzi, na co pokiwałam głową, choć wiedziałam, że mój rozmówca i tak tego nie zobaczy.

***

                       Leżałam wtulona w Chrisa, mocząc mu koszulkę swoimi łzami. Przyjaciel gładził mnie po głowie, co jakiś czas bawiąc się kosmykami moich włosów. Mój wcześniejszy płacz powoli zamieniał się w szloch i drgawki przechodziły po moim ciele.
- Wszystko będzie dobrze, mała- Chris złożył pocałunek na moim czole. Nie powiedziałam mu, co się stało, a on sam nie dopytywał, za co byłam mu ogromnie wdzięczna. Podniosłam się do pozycji siedzącej. Przetarłam oczy rękawem bluzy, przez co pewnie bardziej rozmazałam swój makijaż, ale wygląd teraz był ostatnim, o czym myślałam.
- Miałeś kiedyś tak, że zależało ci na dwóch osobach na raz?- zapytałam i pociągnęłam nosem.
- Ja nie, ale matka powiedziała mi kiedyś w dzień swojego rozwodu z ojcem, że można kochać dwie osoby, ale tylko w jednej być zakochaną.
- Ona kocha twojego ojca- stwierdziłam, na co Hawker przytaknął.
- Ale nie jest w nim zakochana. Idź weź prysznic, ręcznik masz na półce i dziś śpisz tutaj.- uśmiechnęłam się blado i wykonałam to, co powiedział mój przyjaciel.
                    Kiedy powiedziałam Chrisowi, że nie chcę spać sama, zaproponował mi nockę w swoim pokoju.
- Dobranoc- pożegnał się, a ja mruknęłam coś niezrozumiałego w odpowiedzi. Ułożyłam się wygodnie na boku i podciągnęłam kołdrę pod samą szyję. Zamknęłam oczy i powoli zasypiałam, gdy ktoś szturchnął w moje ramię.
- Co?- zadałam pytanie sennie.
- Liam do ciebie dzwoni- odpowiedział, a ja przewróciłam oczami.
- Halo?- nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam komórkę do ucha.
- Musisz koniecznie przyjechać do szpitala- oznajmił, a ja zastygłam w bezruchu.
- Co? Li, co się dzieje?- moja senność wyparowała, została zastąpiona zdenerwowaniem. Wstałam z łóżka i oczekiwałam na odpowiedź.
- Zayn, on…- zaczerpnęłam gwałtownie oddech na dźwięk imienia bruneta.
- On co, Liam? Co z nim!?- warknęłam do słuchawki i przeczesałam ręką włosy.
- On miał wypadek, samochód go potrącił i jest w szpitalu-mówił coś jeszcze, ale nic kompletnie nie słyszałam. Moje serce biło tak szybko i głośno, że prawie rozrywało mi klatkę piersiową. – Victoria, słyszysz mnie?
- Który to szpital?- ocknęłam się i zaczęłam w popłochu ubierać na siebie spodnie. Liam podał mi adres, a ja obiecałam, że zaraz będę.

***


                           Mimo powagi sytuacji, cieszyłam się, że nie było wielkich korków na ulicy. W końcu było po 2 a.m.  Wierciłam się na swoim siedzeniu, a każda sekunda wydawała mi się godziną.
- Uspokój się- upomniał mnie Chris, a ja spiorunowałam go spojrzeniem. Mógłby, do cholery, jechać szybciej. Dotarliśmy pod budynek szpitala kilka minut później, a ja wręcz z niego wyskoczyłam. Podbiegłam do recepcji i zasypałam kobietę tam siedzącą pytaniami.
- Vicky!- odwróciłam się i zobaczyłam Louisa, który kiwnął na mnie głową. Podeszłam do niego i w ciszy przemierzaliśmy dalszą drogę. Z każdym krokiem coraz bardziej irytowałam się długością tego korytarza. W końcu doszliśmy do miejsca, w którym na krzesełkach siedzieli Harry i Niall, a Liam kawałek dalej rozmawiał z lekarzem.
- Co z nim?- zapytałam drżącym od emocji głosem. Wszyscy siedzieli ze spuszczonymi głowami i nie odpowiedzieli na moje pytanie. Świetnie! Obróciłam się w stronę Liama, który właśnie do nas podszedł, skończywszy rozmowę z lekarzem.
- Jak można być takim idiotą- westchnął Niall, przecierając twarz ze zmęczenia.
- Niall!- Harry posłał przyjacielowi srogie spojrzenie- Co powiedział lekarz?
- Jak na razie niewiele, muszą czekać, aż poziom alkoholu w jego krwi się zmniejszy.
- Czy ktoś mi, kurwa, może wyjaśnić, co takiego się stało?- warknęłam, zaciskając zęby.
- Po tym jak pojechałaś, Zayn gdzieś wyszedł wściekły, a po kilku godzinach otrzymaliśmy telefon, że przewieziono go do szpitala. Był pijany i wyskoczył jakiemuś mężczyźnie przed auto i tamten go potrącił.
- Co? Jak on…? Jego stan jest stabilny, prawda?- wolałam się upewnić.
- Na razie tak, ale podejrzewają silny wstrząs mózgu.- dokończył Payne.

***

                       Siedziałam już ponad osiem godzin w szpitalu, a nie otrzymałam żadnej konkretnej informacji o stanie Zayna. Każdy lekarz czy pielęgniarka zbywają nas ‘’należy czekać, przykro nam’’ z wymuszonym współczuciem. Siedząc w tym miejscu, śmiało mogę stwierdzić, że lekarze są najlepszymi aktorami, jakich kiedykolwiek widziałam. Udają, że współczują, że jest im przykro i są spokojni, kiedy powinni robić wszystko, żeby ocalić pacjenta. Świat jest pełny fałszywości.
                         Harry pochrapywał lekko na krześle, obok mnie, a jego loki opadły mu na czoło. Wystawiłam rękę w jego stronę i zaczesałam mu je do tyłu. Gdy spał, wyglądał jak mały chłopczyk, co mnie odrobine rozczuliło.
- Państwo są rodziną Zayna Malika?- podszedł do nas lekarz, czytając z karty dane pacjenta.
- Nie, przyjaciółmi.- odpowiedział Louis, który wstał, aby być na równi z doktorem.
- Bardzo mi przykro, ale informację mogę udzielić jedynie rodzinie i…- zaczął mówić formalnym tonem, który jednak się zmienił, gdy Tommo podał mu zwitek pieniędzy. Lekarz wydawał się być niewzruszony tym czynem, gdy wkładał pieniądze do kieszeni. Wywróciłam oczami na głupotę tego człowieka. Przeraża mnie ten świat, gdzie gdy masz kasę, możesz wszystko.- Pan Malik miał szczęście, że alkohol krążył w jego żyłach, co zniwelowało odrobinę szkody. Co nie oznacza, że nic mu nie jest. Pan Malik ma połamane kilka żeber, silny wstrząs mózgu i może mieć zaniki pamięci. Przez pewien czas będzie miał problemy z podstawowymi czynnościami; jak na przykład oddychanie, ale wszystko powinno przejść bez głębszych powikłań. Głęboko w to wierzę.
- Czy my możemy go zobaczyć?- Liam pojawił się obok lekarza z proszącą miną, w czasie gdy ja budziłam Hazzę.
- No dobrze, ale tylko na chwilę. Może być trochę ospały po lekach, jakich mu podaliśmy.- kiwnęliśmy głowami na znak, że rozumiemy i dziękując, udaliśmy się w kierunku sali, w której leżał Zayn.
                           Weszłam tam ostatnia, a widok jaki tam zastałam, rozrywał moje serce na kawałeczki. Na środku stało łóżko z białą pościelą, na pod nią leżał On. Jego ciemna karnacja odznaczała się na jasnym tle. Był podłączony do wielu rurek i maszyn, które irytująco pikały.
- Masz szczęście, że leżysz połamany, bo mam ochotę ci przypierdolić.- westchnął Harry, podchodząc bliżej łóżka- Jak można być taki idiotą i …
- Hazz, starczy- upomniał go Louis, kładąc rękę na ramieniu młodszego przyjaciela.
- Po prostu wszyscy się strasznie o ciebie martwiliśmy- wyjaśnił Niall, uśmiechając się radośnie.
- Wszystko mnie boli- jęknął żałośnie Zayn, a na ten dźwięk, każdy kawałeczek mojego rozerwanego serca, zabolał.- Co ja tam właściwie robiłem?- jego głos był zachrypnięty.
- Nie pamiętasz?- zdziwił się Liam, posyłając mi ukradkowe spojrzenie. Malik w odpowiedzi lekko kiwnął głową przecząco, następnie krzywiąc się z bólu.   
- Kłóciliście się z Vic i…- próbował mu wytłumaczyć Tomlinson.
- Z kim?
- Ze mną- odezwałam się i również przysunęłam się bliżej szpitalnego łóżka, skąd miałam lepszy widok na Zayna. Chłopak zmarszczył brwi, w wyniku czego na jego czole pojawiło się kilka pojedynczych zmarszczek. Uśmiechnęłam się nieśmiało w jego stronę, czego nie odwzajemnił. Auć. – Słuchaj, wiem, że możesz być zły, ale porozmawiajmy jak dorośli.
- A kim ty w ogóle jesteś?- zapytał chłodno, a ja czułam, jak bym dostała właśnie w twarz. Bardzo, bardzo mocno.
- Co? O co ci teraz chodzi?- zdezorientowana byłam i szukałam na jego twarzy jakiejkolwiek emocji. Nie znalazłam.
- Mi o co chodzi? Wchodzisz tu, kimkolwiek w ogóle jesteś.
- Zaczekaj- Liam zatrzymał dalszą wypowiedź Malika. – Nie pamiętasz jej, Zayn?
- A powinienem?
                 A po tych słowach nie czułam już nic. Wydawało mi się, jakbym ogrodziła się niewidzialną barierą, przez którą nie czuje nic. A może to z powodu serca, które uleciało wraz z pamięcią Zayna. A co było w tej sytuacji najgorsze? Dopiero w tamtym momencie zdałam sobie sprawę z bardzo ważnej rzeczy.

Kochałam Harry’ego, ale to w Zaynie byłam zakochana.




 ******************************************************
Ta da da da!- wyobraźcie sobie taką muzykę xd
Kochani, a o to epilog części pierwszej. Przyznam, że pisząc pod koniec się popłakałam :'(  

Nie wiem, czy tego się spodziewaliście, czy was zawiodłam, dlatego proszę każdego ( tak, ciebie!) aby skomentował. Piszcie co wam się podobał, co wam się nie podobało. Po prostu podzielcie się ze mną swoją opinią
Zwiastun drugiej części :


A teraz trochę statystyki:
* Liczba wejść: 90605
* Liczba obserwatorów: 122
* Liczba rozdziałów: 30 +prolog i epilog
* Liczba komentarzy: 952 (w tym spam) -dane z 21.06 godz 016:00 xd
* Jak bardzo was kocham i wam dziękuje: baaaaaaaaaaaaardzooooooooo!



Nawet nie wiecie jak sie cieszę i z jakim zacieszem to piszę. Mam wrazenie, że zwykłem ''DZIEKUJĘ'' nie wystarczy ;)





Dziekuje za każdy komentarz.
za każdego obserwatora.
za każde wejście.
za każdą przeczytaną literkę.
KOOOOOOOCHAAAAAAM WAAAAAAAAS WSZYYYYYSTKIIIIIIIICH!



Jeśli szanujesz mój czas i zaangażowanie przy pisaniu tej historii, to zostaw choc najmniejszy komentarz. Zywkła buźka, kropka, cokolwiek, aby wiedziała, że ktoś to czyta, czytał ;)


Na prolog części drugiej zapraszam 1 lipca o 20:00 ! 

Zwiastun do drugiej części! 

Jeszcze raz dziękuję/ @mjut007 


poniedziałek, 16 czerwca 2014

Chapter Thirty

Przepraszam za małe opóźnienie ;)
Kochani, jako iż jest to przedostatni rozdział, chciałabym, aby każdy, kto przeczytał, skomentował ;)

CZYTASZ=KOMENTUJESZ!

,, To nasze błędy pokazują nam, że jesteśmy ludźmi ‘’
                    Ludzie robią różne rzeczy oraz w swoim życiu popełniają mnóstwo błędów. Nie rozumiem, dlaczego błędy są określane jako coś złego. Przecież to one pozwalają nam lepiej poznać innych ludzi, czy nawet samego siebie. To one udowadniają nam, jak nieidealni jesteśmy i że mamy prawo do złych wyborów. W końcu jesteśmy tylko ludźmi- ty jesteś jedną osobą na kilka miliardów. Ale nie ma w tym nic złego, wręcz przeciwnie; TO PIĘKNE. Świadomość, że nie jesteśmy w tym świecie sami oraz, że nie tylko my popełniamy błędy; wszyscy to robią.
                   Nasz wyjazd zleciał bardzo szybko. Mam wrażanie, ze przyjechaliśmy dopiero wczoraj, a już jutro musimy wracać. Chłopcy wyjeżdżają na trzy tygodnie do swoich rodzin, a ja postaram się poprawić swoje relację z Simonem. A propos relacji; nadal utrzymujemy naszą przyjaźń z Malikiem. Gdy nasi przyjaciele się o tym dowiedzieli, zaczęli się śmiać, ale kiedy wytłumaczyliśmy im, że wcale nie żartujemy, byli nieco zdziwieni, ale i tak zadowoleni. Choć określenie przyjaźni było dosyć dziwne, biorąc pod uwagę nasze zachowanie. Nasza relacja była dosyć… skomplikowana. Tak, to odpowiednie słowo. Potrafiliśmy zupełnie swobodnie ze sobą rozmawiać, przedrzeźniać, a potem zacząć całować. Tak jak wspominałam, to było baaardzo skomplikowane. A najgorsze w tym wszystkim było to, że wcale mi takie coś nie przeszkadzało, a nawet podobało. Coraz częściej sama stawałam się inicjatorem ‘’naszych zbliżeń’’.
                Ostatniego wieczoru postanowiliśmy sobie urządzić ognisko. Po południu część z nas pojechała na zakupy do marketu, który znajduje się w sąsiednim miasteczku, natomiast reszta przygotowała drewno i inne potrzebne rzeczy.
- Jesteśmy- krzyknął Niall, wchodząc do kuchni i stawiając na blacie reklamówkę z alkoholem. Dokończyliśmy przygotowanie i kiedy się trochę ściemniło, Harry z Lou zaczęli rozpalać ognisko. Nie wychodziło im to zbytnio, ale za to ja z Alex miałyśmy niezły ubaw. Najlepsze było, gdy udało im się rozpalić ogień, to Tommo zauważył, że ogień przedostał się na jego koszulkę. Biegał wtedy jak oszalały, przez co dosłownie płakałam ze śmiechu. Xixi zgięła się w pół, trzymając się za brzuch, który najprawdopodobniej ją już bolał od śmiechu. Otarłam łzy z kącików oczu, uspokajając się.
                 Jedno piwo po drugim znikało w zastraszającym tempie, niektórych pozbawiając zdolności trzeźwego myślenia.
- Zagrajmy w coś- zaproponowała Xixi, przeżuwając piankę.
- Co proponujecie?- przechwycił temat Liam.
- Może nigdy nie ?- podrzucił pomysł Louis, na co pokiwaliśmy głowami, zgadzając się.
- A to nie grało się na shoty?- zapytał Harry, przeczesujesz swoje loki dłonią, choć nie wiem po co, ponieważ po chwili znów opadły mu na czoło.
- My będziemy inni- Tomlinson wytknął koniuszek języka w stronę przyjaciela- Zasady są takie: jedna osoba dokańcza zdanie nigdy nie, a jeśli ty też tego nie zrobiłeś, to pijesz.
- Przecież znamy zasady- zmarszczył brwi Horan, na co Lou wzruszył nieznacznie ramionami.
- Ja zacznę- zaoferowała się Al.- Nigdy nie miałam czarnych włosów- Tylko ja i Zayn się nie napiliśmy.
- Nigdy nie polubię lodów truskawkowych- powiedziałam i nawet nie patrzyłam, kto się napił, bo spostrzegłam się, że moja butelka jest pusta. Rozejrzałam się wokoło w poszukiwaniu następnej, ale nic nie znalazłam.- Pójdę po jeszcze- oznajmiłam, potrząsając butelką.
- Nigdy nie byłem zakochany- przystanęłam po słowach Nialla, aby zobaczyć kto się napił. Tylko Alex.
                   Weszłam do kuchni, podśpiewując jakąś piosenkę, nie dawno usłyszaną w radio i otworzyłam lodówkę, aby wyjąć z niej butelkę z napojem chmielowym. Z szuflady wyjęłam otwieracz i siłowałam się z butelką.
- Może pomóc?- usłyszałam lekko zachrypnięty głos Zayna, a jego alkoholowy oddech omiótł mój policzek. Podskoczyłam w miejscy, od razu łapiąc się na serce.
- O kurwa!- zacisnęłam szczękę, chcąc się uspokoić- chcesz, żebym na zawał padła? Jak ty tu tak cicho się dostałeś? Jesteś jakimś pieprzonym ninją?- wyrzuciłam ręce w powietrze, wykonując nimi przedziwne gesty w powietrzu. Zobaczyłam, że Malik podśpiewuje się pod nosem.
- Jesteś urocza, jak się tak denerwujesz- pokręcił głową z politowaniem.
- Urocza?- przewróciłam oczami.
- Mhm- mruknął, podchodząc bliżej mnie i kładąc ręce po moich obu stronach- i seksowna- przygryzł dolną wargę, a ja modliłam się, aby nie zacząć krztusić się powietrzem. Zrobił krok w moją stronę, a ja stanęłam na palcach, aby musnąć swoimi ustami jego. Nieplanowanie, pocałunek stał się bardziej namiętny i mniej niewinny. Zayn podniósł mnie i usadził na blacie kuchennym, aby rozsunąć moje nogi i stanąć między nimi. Złapałam za jego czarną koszulkę, przyciągając bliżej siebie. Wcale nie bije mi serce szybciej i wcale nie czuje przyjemnego ucisku w podbrzuszu! Wcale, a wcale!
- Zayn, masz te… wow- odsunęliśmy się od siebie, aby lepiej przyjrzeć się osobie stojącej w progu. Liam stał z szeroko otwartymi oczami, przeskakując wzrokiem to na mnie, to na Malika. –Alex pytała, czy masz te pianki.- powiedział wyraźnie zakłopotany, drapiąc się nerwowo po karku.
- Oczywiście- odparł, jak gdyby nigdy nic, Zayn. Chwycił do ręki paczkę ze słodyczami, która leżała obok mnie i odwrócił się w stronę Payne’a. Podał mu je, uśmiechając się przyjacielsko. Zeskoczyłam z blatu i oblizałam nerwowo wargi.
- Dzięki- mruknął Li i wyszedł z kuchni, a po chwili razem z brunetem wybuchliśmy głośnym śmiechem.

***

                  Wczoraj wróciliśmy do Londynu, co również wiązało się do powrotu do normalnego życia. Od razu po przyjeździe dostałam sms’a od mojej menadżerki, że miałam się stawić dziś o 11 a.m. na sesji zdjęciowej na okładkę jednego z magazynów, więc teraz uśmiechałam się do obiektywu, starając się wypaść jak najlepiej.
- Unieś podbródek trochę wyżej- poinstruował mnie fotograf, a ja wykonałam jego polecenie- pobaw się włosami.- wplotłam palce w swoje fale i pociągnęłam je za końce.- Jakbym się rozstał ze swoim chłopakiem, to byłabyś pierwszą, u której szukałbym pocieszenia.- zaśmiałam się na te słowa, a Ralph- fotograf- robił to coraz więcej nowych ujęć.- Wystarczy, są świetne.
- Dzięki i może do zobaczenia- pożegnałam się z nim i ruszyłam w stronę garderoby, aby się przebrać w normalne ciuchy i zmyć ten makijaż i zastąpić go normalnym. Ubrałam jeansową koszulę, którą wciągnęłam do beżowych, krótkich spodenek. Na nogi założyłam krótkie trampki, na rękę wsunęłam kilka bransoletek i gumkę do włosów, a włosy zostawiłam, takie jakie były. Zmyłam mocny makijaż, a następnie wytuszowałam rzęsy i przejechałam po swoich wargach brzoskwiniowym błyszczykiem. Przez ramię przewiesiłam torbę i pożegnałam się z większością, po czym zjechałam windą na dół, chcąc  opuścić budynek. Sam miała się zając odbiorem zdjęć, więc ja już swoją pracę na dziś wykonałam.
                 Wyszłam z budynku i zmrużyłam oczy, ponieważ słońce mnie raziło. Dzisiejsza pogoda była piękna, aż niepodobna do Londynu. Świeciło słońce, niebo było prawie bezchmurne, a temperatura przekraczała 30 stopni. Nawet się nie spostrzegłam, gdy zostałam pociągnięta za nadgarstek i przyparta do ściany. Chciałam krzyczeć, bo byłam naprawdę przerażona, ale wtedy zobaczyłam czekoladowe tęczówki, wpatrujące się we mnie z zaciekawieniem. Odetchnęłam z nieopisaną ulgą, gdy przypomniałam sobie, kto jest właścicielem właśnie tych oczu. Walnęłam Malik pięścią w ramię, a on fuknął zdziwiony.
- A to za co?- zapytał, udając, że go zabolało.
- Za miłość do ojczyzny i chęć do życia- wymamrotałam i rozejrzałam się wokół siebie, chcąc się upewnić, że nikt tego nie zobaczył i nie postanowił uwiecznić.
- Zapraszam cię na obiad- oznajmił entuzjastycznie.
- Mhm… co?- zadałam pytanie nieco zdezorientowana, ponieważ nie przywiązywałam zbytniej uwagi do jego słów, zbyt pochłonięta kontrolowaniem działalności ludzie naokoło.- To nie jest dobry pomysł.
- Spokojnie, nikt tego nie zobaczy- zapewnił, zapewne rozumiejąc moje obawy. Nie pozostało mi nic innego, jak wzruszyć ramionami i przystać na propozycję chłopaka.

***

                        Weszliśmy do lobby jednego z apartamentowców, a Zayn poszedł odebrać z recepcji swój klucz. Kiwnęła na mnie głową, więc skierowałam się za nim w stronę windy.
- Gdzie jesteśmy?- zapytałam, przebywając w klaustrofobicznej klatce.
- Idziemy do mojego mieszkania.
- Masz mieszkanie?- zdziwiłam się, na co brunet parsknął śmiechem obok mnie.
- Każdy z nas ma, mimo że mieszkamy razem. Czasami potrzebuje ciszy i spokoju, a to jest odpowiednie miejsce- otworzył drzwi kartą i wpuścił mnie pierwszą do środka. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, stwierdzając, że jest urządzone w stylu minimalistycznym, gdzie przeważał kolor czarny. – Podoba się?- zapytał z cwaniackim uśmiechem.
- Ujdzie w tłoku- powiedziałam niby od niechcenia i machnęłam ręką.
- To na co masz ochotę? Mrożona pizza czy zamawiamy coś?- usłyszałam, kiedy ściągałam swoje trampki.
- Serio?- uniosłam jedną brew- może coś ugotujemy- zaproponowałam.
- Nie byłem tu od jakiegoś czasu, więc podejrzewam, że nie ma nic w lodówce.
- To nie problem- odpowiedziałam- możesz przecież ruszyć swój płaski tyłek do sklepu, a ja zajmę się czymś.
- Wyganiasz mnie z mojego mieszkania i … ej! Wcale nie mam płaskiego tyłka!- zaśmiałam się na widok jego obrażonej miny. Uniósł głowę do góry, zadzierając przy tym nos i wydymając dolną wargę.
- Wmawiaj sobie dalej.
                       Po około 30 minutach wrócił Zayn z reklamówką z zakupami, które szybko rozpakowałam, stwierdzając, że możemy przygotować zapiekankę.
- Pokrój paprykę, cukinię i ziemniaki, a ja zajmę się resztą.- poleciłam, związując włosy w kitkę, żeby mi nie przeszkadzały.
- Tak jest- zasalutował, wyciągnął z szafki fartuszek i przepasał go w pasie. Próbowałam powstrzymać śmiech, gdy zobaczyłam Zayna w różowym fartuszku, zagryzając dolną wargę. A najgorsze było to, że mogłabym się przyzwyczaić do takiego widoku. Głupia- zbeształam się myślach.
                      Z gotowym jedzeniem usiedliśmy na kanapie przed telewizorem. Usiadłam po turecku, zaczynając jeść zapiekankę, która była bardzo dobra.
-Co?- zmarszczyłam brwi, gdy spostrzegłam się, że Malik nie je swojej porcji, tylko uważnie studiuje wzrokiem moją twarz.
- Zastanawiałem się, czy nie jest przypadkiem zatrute- wskazuje na talerz.
- Nie otrułabym przyjaciela- wywracam teatralnie oczami, biorąc kolejny kęs do ust. Zerknąwszy na bruneta, który zaczął jeść, z powrotem zaczęłam wpatrywać się w jakiś denny serial komediowy.
- Zauważyłaś, że praktycznie zawsze coś oglądamy?- pokiwałam głową na ‘’tak’’.
- Wtedy się nie kłócimy- zastanowił się nad moimi słowami, kiedy na odkładałam pusty talerz na stolik i wzięłam szklankę z wodą, aby się napić.
- Jak się całujemy, to też się nie kłócimy- powiedział, a ja zaczęłam się krztusić piciem. Może to i dobrze, że się zakrztusiłam, bo moje rumieńce mogę zwalić właśnie na to.
- Powinnam już wracać- westchnęłam, sprawdzając godzinę.
- Możemy zostać na noc tutaj- wzruszyła nieznacznie ramionami i wstał z kanapy.
                          Zgodziłam się na propozycję Malika, bo w sumie co mam do stracenia? Nic. Dlatego teraz wyszłam z łazienki owinięta jedynie w beżowy ręcznik. Na łóżku zastałam męską koszulkę i bokserki, które na siebie szybko włożyłam. Rozpuściłam włosy i roztrzepałam je palcami, aby je choć trochę ułożyć. Poskładałam ręcznik w kostkę i położyłam na łóżku, a przed wyjściem z pokoju próbowałam naciągnąć koszulkę jak najniżej. Warknęłam zirytowana, gdy ta wciąż się podwijała. Zagryzłam mocno dolną wargę, wchodząc do kuchni i widząc, że Zayn zmywa naczynia i cicho podśpiewuje po nosem. Odchrząknęłam głośno, chcąc tym samym zwrócić jego uwagę. Malik odwrócił się w moją stronę, a jego uśmiech zniknął automatycznie. Aż tak źle wyglądam?
- Myślałem, że to będzie dłuższe.- wskazał na moją/swoją koszulkę, a ja automatycznie chwyciłam za jej rąbek i próbowałam pociągnąć w dół.
- Ja też- oblizałam usta w nerwowym geście, kątem oka zauważając, że Zayn wyciera ręce o swoje jeansy i podchodzi do mnie.- Co robisz?- udało mi się zapytać, zanim jego wargi naparły na moje. Bez zastanowienia odwzajemniłam pocałunek, włączając w to nasze języki.
- Powinnaś raczej zapytać, co chciałbym zrobić- odsunął się ode mnie nieznacznie i szeptał do ucha- opowiedziałbym ci wszystko ze szczegółami.- poczułam jak tajemnicze ciepło uderza we mnie, a ja miałam wrażenie, jakbym zapomniała, jak się oddycha. Wypuściłam urwany oddech i spojrzałam w oczy Malika, które pociemniały od pożądania.
- Nie zrobię nic, czego byś nie chciała- powiedział ochrypłym głosem, kciukiem gładząc mój policzek.
- Wiem- odpowiedziałam i stanęłam na palcach, aby móc dosięgnąć do jego ust. Chłopak mruknął z aprobatą na mój czyn, kładąc swoje dłonie na moje biodra, a następnie wkładając je pod moją/swoją koszulkę. Popchnął mnie lekko tak, że teraz stałam oparta o róg kanapy.
Rozdział zawiera scenę erotyczną (lub jej karykaturę ;p)
Jeśli nie chcesz tego czytać, omiń tekst pomiędzy gwiazdkami ;)
*****
                       Zayn złapał za rąbek mojej/swojej koszulki i zwinnym ruchem zdjął ją ze mnie, rzucając obok siebie.
- Sądzę, że nie będzie potrzebna- wyszeptał, a ja popatrzyłam na niego z niedowierzaniem. Przelotnie musnął moje usta, aby następnie odsunąć się nieznacznie i ściągnąć swoją koszulkę. Czarny materiał ląduje na ziemi, nieopodal poprzedniego. Przeniosłam dłonie na jego klatkę piersiową, błądziłam dłonią po jego umięśnionym torsie i wpatrywałam się w jego tatuaże. Mój oddech stał się płytki, a logiczne myślenie poszło w zapomnienie. Jakiekolwiek myślenie poszło w zapomnienie. Oplotłam uda ciasno wokół jego miednicy, gdy on przycisnął mnie bliżej do swojego ciała. Odchylam głowę do tylu, dając mu doskonały dostęp do mojej szyi. Jego gorące wargi muskały moją skórę, wyznaczając palącą ścieżkę do mojego obojczyka. Złapałam rękami jego plecy i zacisnęłam paznokcie na jego skórze. Czułam, jak jego mokry język kreślił ślady, przechodząc raz po raz w gorę i dół mojej szyi. Malik uniósł mnie, a po chwili wylądowałam na kanapie i czułam nikotynowy smak jego ust na moich. Chłopak uśmiechnął się przez pocałunek, przesuwając dłonie na moje plecy i siłując się z zapięciem stanika. Mimo sytuacji w jakiej się znajdowałam, na moją twarz wpłynął leniwy uśmiech, gdy obserwowałam bruneta, jak bardzo skupiony jest na swoim zadaniu. Kiedy udało mu się pozbyć części mojej bielizny, a ja zostałam jedynie w koronkowych figach. Uniosłam się na łokciach, następnie zaczęłam odpinać jego skórzany pasek od spodni, następnie spodnie. Zayn szybkim ruchem pozbył się ciemnych jeansów. Zdecydowanym ruchem pozbył się ostatniej części mojej garderoby, przesuwał wzrok po moim ciele, najdłużej zatrzymując się na moich oczach, jakby próbował się upewnić, że nie ma w nich strachu, czy niepewności. Gdy jej nie znalazł, pochylił się nade mną i wpił się w moje usta. Ten pocałunek był inny, niż zwykle. Pełno w nim było drapieżności i pożądania. Ponownie przesuwam dłonią po jego klatce piersiowej, zaczepiając palcem o gumkę jego bokserek i szybko ściągnęłam je w dół. Przerwałam na chwilę pocałunek, aby nabrać do płuc trochę powietrza. Zarzuciłam nogi na jego plecy, dając mu tym samym lepszy dostęp do mnie. Pisnęłam cicho, gdy jego główka zahaczyła o moje wejście, a on uśmiechnął się złośliwie. Spokojnie mogłam dostrzec jego ciemne, błyszczące oczy.
                             Malik wykonał pierwsze pchnięcie, a ja wplotłam jedną ręką w jego ciemne włosy, a drugą zacisnęłam na prześcieradle. Ukrył głowę w zgięciu mojej szyi, sprawiając, że zadrżałam, a z każdym kolejnym pchnięciem sprawiał mi coraz więcej przyjemności. Chłopak poruszał się coraz szybciej, sprawiając, że zaczęliśmy oddychać szybciej i głośniej. Przez moje ciało przeszła fala rozkoszy i wcale nie przejmowałam się faktem, że ktoś może nas teraz usłyszeć. Wygięłam się w lekki łuk, gdy czułam mrowienie w okolicach podbrzusza, a moje ciało wypełniło ciepło, podczas jego ostatniego pchnięcia. Malik wyszedł ze mnie i opadł obok mnie, stykając nasze spocone ciała ze sobą. Oddychaliśmy głośno, gdy wtulałam się w jego ciało i przymykałam powieki. Mimo ogromnego zmęczenia, które mnie ogarnęło, czułam, że zostałam czymś okryta. Mam wrażenie, że ostatnie wydarzenia coś zmieniły. Bo przecież przyjaciele tak nie robią…
- Dobranoc- szepnął mi do ucha ochrypłym głosem.
 *****

***

                         Z przyjemnego snu wybudziły mnie promienie słoneczne, które wpadały do pomieszczenia przez niezasłonięte okno. Wciąż zaspanymi ruchami przetarłam oczy i mruknęłam coś nie zrozumiałego pod nosem. Chciałam usiąść, ale napotkałam pewien opór. Wspomnienia przeleciały przez moją głowę niczym film, gdy okręciłam się wokół osi i spostrzegłam Zayna, przypatrującego mi się spod swoich długich rzęs. Zacisnęłam wargi w wąską linie, naciągając bardziej biały materiał na swoje ciało. Cholera, byłam naga! I doskonale o tym wiedziałam.
- Wyspałaś się?- zapytał mocno zachrypniętym głosem, a ja machinalnie przymknęłam powieki na ten dźwięk.
- Mhm- mruknęłam w odpowiedzi, przeczesując palcami włosy- widziałeś mój telefon?- Malik podał mi urządzenie, uprzednio chwyciwszy je ze stolika. Otworzyłam szerzej oczy, gdy zobaczyłam 4 nieodebrane połączenia od Alex i 17 od Liama. Były jeszcze od innych chłopaków, ale tylko po razie, ewentualnie dwóch, a nie, kurde, siedemnastu. Westchnęłam ciężko, wchodząc w wiadomości i czytając jedną od Xixi.
,, Nie wiem co robisz, ale powiedziałam chłopakom, że nocujesz u mnie. Xoxo’’’
- Wszystko w porządku?- przeniosłam wzrok na chłopaka i pokiwałam twierdząc głową.
- Będę się zbierać- wstałam, owinęłam się materiałem i chodziłam po pokoju, zbierając części mojej wczorajszej garderoby. Usłyszałam śmiech chłopaka, więc odwróciłam się w jego stronę i posłałam mu piorunujące spojrzenie.
                            Poprawiłam swojego kucyka i otworzyłam drzwi od mieszkania Malika.
- Do zobaczenia- bardziej spytał, niż stwierdził. W jego głosie słychać było wahanie i niepewność.
- Tak. Do zobaczenia- pożegnałam się. Gdy chłopak chciał mnie pocałować w usta, obróciłam głowę tak, że musnął przelotnie mój policzek. Popatrzył na mnie niezrozumiale, a ja ze zdenerwowania przygryzłam dolną wargę. Obróciłam się na pięcie i wyszłam, zamykając za sobą drzwi. 

**********************************************************
Jest 1:32, a ja zamiast spać, dodaje rozdział, faaaaaajnie xD 

Cześć, moje kochane ;)
Za nami rozdział 30, a przed nami epilog części pierwszej. 

Dlatego chciałabym, żebyście komentowali,ponieważ nic tak nie motywuje ;3 

Jak widzicie w rozdziale dużo Vayn's i do tego scenka (która wyszła fatalnie i jest okropna!!)  

Czekam na wasze opinie i do następnego /@mjut007 

Ps. Jutro dodam gify i poprawię błędy, bo już zasypiam na siedząco :*

wtorek, 10 czerwca 2014

Chapter Twenty Nine

Rozdział dedykowany Matyldzie Szymańskiej ;) 
oraz @YourLittleBoo1 
Zapraszam na rozdział; spodziewajcie się Vayn's moments xD

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

,, Najskuteczniejsze kłamstwo jest z ust przyjaciela ‘’
              Ludzie to dziwne stworzenia, które zmieniają zdanie szybciej, niż zdadzą sobie z tego sprawę. Potrafią planować jedno, ale za nim podzielą się swoją wizją z innymi, zmienia się ona diametralnie. Zawsze mnie to dziwiło i zapewne będzie dziwić jeszcze przez długi czas. Ogólnie to rzadko rozumiem ludzi. Choć mówią oni w tym samym języku co ja, to zdarza mi się nie rozumieć znaczenia ich słów. A może to ze mną jest coś nie tak?
              Uwielbiam jeziora! Tak, definitywnie uwielbiam jeziora. A może raczej tą chłodną wodę, w której można się ochłodzić, gdy jest ponad 30 stopni w cieniu? Nieważne. Właśnie dopływałam do pomostu, a następnie wyszłam z wody. Skierowałam się w stronę Alex, która przeglądała jakiś magazyn plotkarski.
- Victoria West w dresie!- pokazała mi nagłówek jednego z artykułów- skandal! Co się z tobą dzieje, moja droga?- podparła się dłońmi po bokach, robiąc przy tym srogą minę i kręcąc teatralnie głową z politowaniem. Parsknęłam śmiechem na zachowanie blondynki i chwyciłam za ręcznik, aby choć trochę się osuszyć.
- Przecież szłam tylko do sklepu, a nie na fashion week- wzruszyłam nieznacznie ramionami, wkładając na nos okulary przeciwsłoneczne i rozkładając się wygodnie na leżaku. – Ale zmieńmy temat. Co jest pomiędzy tobą, a Horanem?- zapytałam, patrząc z ciekawością na Xixi. Dziewczyna usłyszawszy moje pytanie, zaczęła się krztusić wodą, którą właśnie piła. Wybrałam kiepski moment.
- Aktualnie jest między nami jakieś 200 metrów- zastanowiła się, a ja miałam ochotę przybić face palma.
- Kto skoczy po jakieś picie?- zapytał nas Louis
- Victoria pójdzie!- krzyknęła Al, a ja popatrzyłam na nią jak na chorą umysłowo. Westchnęłam zrezygnowana i wstałam na równe nogi.
- Nie wymigasz się od odpowiedzi- pogroziłam jej palcem, uśmiechając się pod nosem. Wbiegłam po schodkach do środka, weszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę, aby wyjąć z niej napoje. Poustawiałam je równo na tacy, następnie powtarzając tę czynność, ale tym razem ze szklankami. Jak na złość jedna z nich się nie zmieściła, więc będę musiała po nią wrócić. Chwyciłam tacę w ręce i żwawym krokiem szłam do pozostałych. Postawiłam napoje na stoliku, następnie obróciłam się na pięcie, aby wrócić po pozostałość. Ponownie weszłam do kuchni, podśpiewując pod nosem bliżej mi nieznaną melodię. Nalałam do ostatniej ze szklanek soku porzeczkowego, który jest jednym z moich ulubionych i nadal nucąc z głową w chmurach wracałam do przyjaciół. Nawet nie spostrzegłam się, a odbiłam się o czyjąś klatkę piersiową, która swoją drogą była dosyć twarda. Zdenerwowana podniosłam wzrok na winowajcę, którym okazał się nie kto inny jak Malik. Świetnie!- mam nadzieję, że sarkazm jest wyczuwalny.
- Serio?- wypuściłam powietrze z cichym świstem.
- Co jest z tobą nie tak?!- warknął Zayn, a ja zmarszczyłam brwi w skonsternowaniu.- Zrobiłaś to specjalnie!- wskazał na czerwoną plamę na koszulce.
- Wcale, że nie!- skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej na znak sprzeciwu- to było nie chcący, przepraszam- broniłam się.
- I ja mam w to uwierzyć- podniósł jedną brew ku górze.
- Zachowujesz się jak rozpieszczony bachor- wycedziłam przez zęby.
- Ja?- oburzył się
- A co niby ja? Przecież nic się nie stało, żyjesz- zaczęłam gestykulować rękami, zagryzając ze zdenerwowania dolną wargę.
- Daj spokój księżniczko- zaraz.mu.coś.zrobię.- powiedz po prostu, że wolisz mnie bez koszulki.- otworzyłam szeroko oczy na jego irracjonalne słowa.
- Nie rozśmieszaj mnie- zaśmiałam się ironicznie- ty…- tysiące wyzwisk cisnęła mi się na usta, ale przed wypowiedzeniem ich powstrzymał mnie Liam.
- Znowu? Nie potraficie wytrzymać tygodnia? Jednego, pieprzonego tygodnia?- zrobił się czerwony ze złości, a ja zacisnęłam usta w wąską linię, aby nie roześmiać się na widok żyły, pulsującej mu na czole. Przeleciałam wzrokiem po pozostałych, stwierdzając:
a)    Wszyscy się już tu zbiegli
b)    Zayn również powstrzymuje się od śmiechu
c)     W sumie to nie ma ‘’c’’, ale fajnie to brzmi.
               Zbeształam się w myślach za swoją głupotę, z powrotem przenosząc uwagę na Payne’a. O dziwo chłopak stał cicho.
- To to już?- zapytałam, marszcząc brwi.- takie wykłady to ja mogę dostawać.
- Wymyślmy im karę- podał pomysł Tomlinson, a ja automatycznie wybuchłam głośnym śmiechem. On tak na serio?
- Od razu dajcie nam szlaban- zironizował Malik, a ja popatrzyłam na niego niemal z uznaniem.
- To nie jest zła myśl- wymamrotał Niall, a ja zgromiłam go wzrokiem.
- Idę po popcorn!- oznajmiła Alex, odchodząc od nas. Przewróciłam oczami.
- A więc postanowione- Liam klasnął w dłonie- my jedziemy na festiwal, a wy zostajecie i macie się dogadać.
- Nie będziesz nam rozkazywać! Nie jesteś moim ojcem i…
- Masz rację, nie jestem- uśmiechnął się chytrze, a ja zmrużyłam oczy, czekając na jego dalsze słowa- ale zawsze możemy zadzwonić do Simona i jego zapytać się o zdanie- wzruszył ramionami. Zacisnęłam dłonie w pięści, oddychając głęboko.
- I tak nie chciałam jechać- odpowiedziałam.- A ty się nie śmiej- uderzyłam Harry’ego w ramię, bo śmiał się ze mnie. Lokers uniósł obie dłonie w ręce kapitulacji. Zapowiada się cudowny wieczór.- prychnęłam.

***

- Nie pozabijajcie się!- ostrzegł rozbawionym tonem Louis, wsiadając do samochodu.
- Nie obiecuję- Malik odkrzyknął mu i zamknąwszy drzwi, odwrócił się w moją stronę. Staliśmy jakiś czas w ciszy, wzrokiem przeskakując wszędzie, poza sobą nawzajem.  – Więc…
- Więc…- powtórzyłam za nim, przygryzając wewnętrzną stronę policzka. Zawsze tak robiłam, gdy się denerwowałam lub czułam niepewnie w jakiejś sytuacji. W końcu po Zaynie mogłabym się spodziewać wszystkiego, dosłownie.
- Mam dość już tych kłótni- przerwał krępującą ciszę, a ja podniosłam na niego swój wzrok. Dobra, spodziewałam się wszystkiego, oprócz tego.
- Hę?- skrzywiłam się, ponieważ nie byłam pewna, czy dobrze usłyszałam.
- Nie chcę się już z tobą kłócić. To męczące- przeczesał dłonią swoje ciemne włosy, które wydawały się miękkie i tak fajnie błyszczały i… że co, kurwa? Potrząsnęłam głową, chcąc wyrzuć z niej te chore myśli. To wszystko od tego słońca, na pewno.
- Masz rację- westchnąwszy, pokiwałam nieznacznie głową.
- Proponuję przyjaźń- pewnie wysunął rękę w moją stronę.
- Przyjaźń?- zapytałam, unosząc lewą brew do góry.
- Tak- odparł pewnie.
- No dobra- zgodziłam się i złapałam jego rękę, potrząsając ją lekko.- To co chcesz robić, przyjacielu?
- Proponuję coś obejrzeć, przyjaciółko- uśmiechnął się, ukazując swoje białe zęby. Wywróciłam teatralnie oczami i wzięłam do ręki pilot. – Wybierz coś, a ja skombinuje przekąski, okej?
- Wątpię, żebyś coś znalazł- mruknęłam, przeglądając propozycję w wypożyczalni.- w końcu mieszkamy pod jednym dachem z Niallem i Alex.
                 Po jakimś czasie Zayn wrócił z kuchni obładowany różnymi przekąskami, a w ręce niósł dwie butelki piwa. Położył wszystkie rzeczy na stolik i usiadł na kanapie obok mnie.
- Znalazłaś coś?- zapytał, podając jedną z butelek z chmielowym napojem mnie.
- Co powiesz na jakiś horror? Albo komedia?- zaproponowałam, wygodniej rozkładając się na kanapie.
- Zaczekaj- zatrzymał mnie, zanim zdążyłam przerzucić dalej kolejną propozycję.- Może to?
- ,,To tylko sex’’? – pokiwał głową i wzruszył przy tym niedbale ramionami.
- Niech będzie. Lubie grę aktorską Mili Kunis.
- Niezła laska z Mili Kunis- parsknęłam śmiechem na jego komentarz. Zdjęłam kapsel z butelki i wzięłam łyka napoju.

                 Gdy zjedliśmy połowę przekąsek i opróżniliśmy po dwie butelki piwa, film się skończył. Przeciągnęłam się leniwie i zakryłam dłonią buzię, bo zaczynałam ziewać. Na ekranie telewizora pojawiły się napisy końcowe, którym towarzyszyłam wolna muzyka.
- Mogę panią prosić?- Zayn wystawił dłoń w moją stronę, na co zdezorientowana zmarszczyłam brwi. – No chodź.
- Nie umiem tańczyć- wydęłam dolną wargę.
- Ja też nie- chłopak wzruszył nonszalancko ramionami, uśmiechając się. Również podniosłam kąciki swoich ust do góry. Złapałam jego dłoń i pozwoliłam, aby zaprowadził mnie na środek salonu. Położył ręce na mojej talii, przyciągając mnie tym samym bliżej siebie. Zdziwiona otworzyłam szerzej oczy, ale nie sprzeciwiałam się działaniom bruneta. Wręcz przeciwnie; zaplotłam swoje ręce na jego karku.
                    Kołysaliśmy się na boki, co było dosyć dziwne, gdyż jeszcze kilka godzin temu miałam ochotę rzucić się na niego i zrobić mu krzywdę. Żeby nie było, ze jestem taka zła, pozwoliłabym mu wybrać trumnę. Niech zna chłopak moją dobroć- przemknęło mi przez myśl.
- Jak bardzo pijana jesteś- zapytał.
- Po dwóch butelkach piwa?- zaśmiałam się.
- Ostatnio to bałaś się potworów i kazałaś mi cię bronić- byłam pewna, że na moją twarz wstępuję rumieńce koloru dorodnej piwonii, więc położyłam ją na ramieniu Malik. Poczułam, jak jego klatka piersiowa dra, więc się ze mnie śmiał. Debil.
- Piosenka się skończyła- wypowiedziałam te słowa chicho, powiedziałabym, że ledwo słyszalnie.
- Przeszkadza ci to?- wyszeptał do mojego uch, na co lekko się spięłam. Reagowałam na nią intensywniej, niż kiedykolwiek bym tego chciała. Kiedy przesuwał swoje dłonie wzdłuż mojej talii, czułam ciepło, jak tamte miejsca delikatnie mrowieją.
- Nie- odparłam pewnie- to po prostu dziwne.
- Dlaczego?- zapytał, odsuwając się nieznacznie ode mnie i obracając mną. Ponownie przesuwając się blisko mnie i zatapiając twarz w moich włosach.
- Czy ja wiem?- wzruszyłam ramionami.
- Twoje włosy pachną truskawkami- powiedział radośnie, robiąc krok w tył. Przestąpiłam z nogi na nogę, nie odpowiadając. Bo co miałam powiedzieć ‘’wiem’’?
                      Uniosłam lekko głowę do góry, ponieważ Zayn górował nade mną wzrostem. Malik uparcie wpatrywał się w moje tęczówki, jakby czegoś w nich szukał. Po chwili przeniósł swój wzrok na moje usta, a ja czułam, jak momentalnie robi mi się gorąco.
- Co ro…?- nie dokończyłam pytania, ponieważ przybliżył się do mnie i naparł na moje wargi. Stałam osłupiała, tym co się właśnie dzieje. Powinnam go odepchnąć i zacząć wyzywać, prawda? Oniemiała rozchyliłam lekko wargi, co Zayn wziął za ‘’zaproszenie’’. Jego język delikatnie badał fakturę mojego podniebienia i dopiero, gdy lekko wbił paznokcie w moje biodra, ocknęłam się. Nasze języki zaczęły toczyć ze sobą zaciętą walkę o dominację. Położyłam mu ręce na karku, ciągnąc delikatnie za kosmyk włosów. Mruknął uroczo w moje usta, więc uznałam, że mu się podobało. Jedną ręką przejechał wzdłuż mojej talii, zatrzymując ją pod lewym pośladkiem. Pisnęłam zaskoczona tym czynem, a on zakończył pocałunek, przygryzając moją dolną wargę.
                      Nie wiem ile czasu to się działo, ale odsunęliśmy się od siebie, gdy usłyszeliśmy dzwonek mojej komórki, co oznaczało, że ktoś próbował się ze mną połączyć. Podeszłam do stolika i chwyciwszy telefon do ręki, odebrałam.
- Halo?- zapytałam, zdając  sobie sprawę, że nie zobaczyłam, kto dzwoni.
- Nareszcie odebraliście. Próbuje się dodzwonić do Malika od dłuższego czasu. On żyje jeszcze, prawda?- zapytał z ostrożnością w głosie, na co parsknęłam cicho śmiechem.
- Tak, żyje. Po prostu…em, był trochę zajęty- rzuciłam spojrzeniem w kierunku mulata, który nonszalancko opierał się o ścianę, szczerząc się sugestywnie. Przewróciłam oczami, odwracając się do niego plecami.
- Już się baliśmy, że trzeba będzie odwiedzić OIOM.
- Bardzo śmieszne. Kiedy będziecie?- zapytałam, chowając pasemko włosów za ucho.
- Za niecałe 10 minut. Do zobaczenia- pożegnał się i rozłączył. Mruknęłam ‘’pa’’ pod nosem i rozłączyłam połączenie.
- Zaraz będą- powiedziałam do Malika, chcąc uniknąć krępującej ciszy- pójdę na górę- wskazałam ręką na schody, kiedy usłyszałam śmiech. – Co?- zmarszczyłam nos.
- Najpierw całujesz mnie, a potem zostawiasz z niedosytem?- zapytał, a na jego twarzy zamajaczył cwaniacki uśmieszek.
- Przyjaciele tak nie robią- skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej- A poza tym to ty zacząłeś.
- Biorę na siebie całą winę- uniósł dłonie w geście kapitulacji- A poza tym nie musimy być normalnymi przyjaciółmi. Możemy wychodzić poza schematy- wzruszył ramionami, a ja oblizałam nerwowo wargi.
- Idę na górę, przyjacielu- powiedziałam, akcentując ostatnie słowo.

- Dobrze, przyjaciółko. 

*********************************************************
Od razu przepraszam za opóźnienie! Miałam dodać wczoraj, ale mój ''inteligentny'' starszy brat złamał ręke (debil!) i pojechał do szpitala i ja musiałam zamiast niego pójść z kolei młodszym bratem na trening i tak wyszło ;) PRZEPRASZAM! <chcę być jedynaczką :(>
Jutro sprawdzę błędy ;)


Podobał wam się rozdział? Dajcie znać, to dla mnie bardzo ważne. 
Jeszcze tylko jeden rozdział i epilog części 1. ;)

Wyprzedze was: VAYN, VAYN, VAYN! 

następny około 15-16 czerwca ;)

@mjut007-> ona was kocha <3

Czytajcie, obserwujcie, komentujcie :)